Kawałek duszy

Cześć, cieszę się, że odwiedzasz mój blog! Tym razem odrobina noworocznych historii.

Jak byłam młodsza, wydawało mi się, że sylwester zagina przestrzeń i przenosi nas o północy do nowej rzeczywistości.  Takiej lepszej. Na każdym kroku słyszałam morze postanowień, obietnic bycia lepszymi, serdecznych życzeń,  już nie tylko spełnienia marzeń czy zdrówka,  ale również wytrwałości w stawaniu się lepszymi. To przyciągało. Jak byłam mała, chodziłam z rodzicami na różne bale. Zawsze byla skoczna muzyka, dużo obcych dla mnie osob. Mama ubierala mnie w takie dorosłe piękne sukienki, do dziś pamiętam,  jaka wyjątkowa się wtedy czułam. I ten szampan w towarzystwie tak elegancko ubranych ludzi. Picollo oczywiscie, ale szampan to szampan, prawda?

Gdy oficjalnie stałam się dużą dziewczynką, w końcu 4 klasa to juz dorosłość, czyż nie?😜 Postanowiłam zapraszać do siebie gości.

Na pierwszy ogień poszla moja ówczesna przyjaciółka. Zapowiadało się nieźle,  my dwie znane już dobrze Picollo, ciastka. Darowałysmy sobie wytworne stroje na rzecz piżam i grubych skarpet. Za DJ robily nam wszystkie stacje telewizyjne transmitujące koncerty.

Czułam w tamtym okresie, że uleciał kawałek mojej duszy odpowiedzialny za przenoszenie mnie w bajkowe swiaty pełne nadziei. Chciałam być dorosła. Jak wszyscy. Trochę mi zajęło czasu przyzwyczajenie się do swojej wrażliwości i docenienie jej zamiast bicia kijem i katowania tego kawałka duszy, który po prostu wracał do mnie jak bumerang, ilekroć próbowałam go zniszczyć.

Co sylwestra poznawałam nowe wartości,  spędzałam go w różnym gronie. Czasem kameralnym, innym razem na wielkiej domówce. Za każdym razem poznawałam siebie na nowo.

Dlaczego sylwester? Na to pytanie nie jestem w stanie sobie odpowiedzieć,  a co dopiero Tobie. Po prostu w Święta zawsze słyszę dużo mądrych rzeczy. Jest to czas, który przeżywam zawsze intensywnie. Nie zawsze wyrabiam się z przetwarzaniem tego, co i jak czuję i z analizą tego, co się wydarzyło.

Choć to te święta były niecodzienne i ich przebieg wskazywałby, że powinnam zostać,  to poprzedni był tym przełomowym w moim życiu.

Pierwszy raz od dzieciństwa ubralam się w sylwestra jak na bal. Umalowałam i uczesałam jakbym szła na randkę. Iiiii? Spędziłam go z moimi najukochańszymi rodzicami i rodzeństwem. Wszyscy razem. Zrozumiałam jedno. Chodzi o to by być. To sprawia największą radość każdemu.

W tego sylwestra może Ty też zastanów się komu będziesz potrzebny.

Reklamy

Obiecałam

Podobno powinno się składać jak najmniej obietnic, by miały one jakąś większą wartość. Obietnica, to obietnica prawda? To słowo samo w sobie ma w sobie moc. Przynajmniej dla mnie.

W niedawnym wpisie obiecałam poruszyć temat uzależnień, bo jak też pisałam. Palić/ pić czy brać to nie odwaga. To głupota. 😉

Mam nadzieję,  że definicja uzależnienia jest wszystkim nam znana, ale na wszelki wypadek wolę ją przypomnieć.

uzależnienia, 

med. zaburzenie zdrowia, stan psychologicznej albo psychicznej i fizycznej zależności od jakiegoś psychoaktywnego środka chemicznego, przejawiający się okresowym lub stałym przymusem przyjmowania tej substancji w celu uzyskania efektów jej działania lub uniknięcia przykrych objawów jej braku (abstynencyjne objawy)*

To teraz z Polskiego, na nasze. Uzależnienie to stan podczas którego,  to nie my rządzimy swoim zachowaniem, lecz „to zachowanie” rządzi nami. My myslimy jedynie, że mamy nad nim kontrolę, a w rzeczywistości to ono kieruje naszym życiem tak, aby doprowadzić nas do wykonania jakiejś czynnosci, przyjęcia pewnych substancji.


To nie jest tak, że uzależnieni możemy być jedynie od narkotyku, czy alkoholu. Uzależniają nas papierosy, jedzenie ( znałam przypadek uzależnienia od takich chrupków kukurydzianych -czy jakkolwiek się to pisze. ) Uzależnia nas komputer, telefon, a nawet drugi człowiek.

Co zrobić, gdy zdamy sobie sprawę, że potrzebujemy pomocy? Zwyczajnie się po nią zgłosić! Nie do ciotki klotki, nie do wujka google, do lekarza. Powiem Ci,  że większość uzależnionych nie zdaje sobie sprawy ze swojego problemu, zniewolenia. Co zrobić, gdy bliska nam osoba jest uzalezniona, lecz nie dostrzega tego?

Myślę, że najlepszym pomysłem w takiej sytuacji jest telefon zaufania dla uzaleznionych i ich bliskich.  Jest on anoninowy. Tam mozna pytać o to co robić,  jakie mają być nasze zachowania przy osobie uzależnionej. Jak sie zachować by ona dostrzegła swój problem.

Mam do Ciebie tylko jedną prośbę, nie dzwoń,  jeżeli Ciebie to nie dotyczy. Nie dzwoń dla żartu.  Nie blokuj linii, bo w tym czasie moze być serio potrzebna pomoc komuś innemu.

Poznałam wiele osób uzależnionych w swoim życiu.  Na różnych etapach leczenia. Byly to osoby, które nie widziały uzależnienia,  dopiero zdawały sobie sprawę z problemu ale również te po terapiach.

Wiecie, co mówią Ci, którzy „wyszli”?

Że jak się od czegoś uzależnisz, to jest to choroba na cale życie,  a Ty mozesz jedynie być uzależnionym abstynentem męczącym się dożywotnio i walczącym o trzeźwość itd.

Straszne prawda?

Może warto pomyśleć o tym, zanim damy się namówić na tylko papieroska, zanim zaczniemy pić alko w domu do serialu juz trzeci dzień z rzędu. Zanim weźmiemy coś od obcego typa na imprezie, zanim znów odpalimy ten nieszczęsny komputer zamiast posiedzieć chwilę z rodziną, bo przecież są tacy „nudni”.

Jeśli jesteś w wieku „gimnazjalnym” może warto rozejrzeć się, za najbliższą grupą programu Profilaktyka a Ty.

Sama jestem wychowanką tego programu. To tam nauczyłam się, że najwazniejsze jest bezpieczeństwo. Podczas imprez, spotkań. Na codzień.

Gdy moi znajomi chodzili na pierwsze domówki ja jeździłam na super warsztaty i koncerty. Nie dość,  że wracalam później do domu, to jeszcze bawiłam się świetnie!  Mialam okazję, by działać, tworzyć,  spełniać się. 😊

*źródła

https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/uzaleznienia;3992023.html

Kto wytrwał do końca?

Chcecie więcej wpisów o tej tematyce?

Muszę przyznać, że to jedna z moich pasji.

Ściskam Was mocno i pozdrawiam 😘

Pierwsze

Cześć!

Te Święta są inne, niż wszystkie.

Jezus urodził się w stajni, w pierwszy raz milczącym, a przecież zawsze gwarnym domu. Narodził się w moim sercu, mimo, iż nigdy nie będzie na to gotowe.

Przyszedł na świat, by dać nam to, co najcenniejsze. Siebie.

Jest teraz w szpitalach, domach, ośrodkach wszelkiej maści.

On jest.

Czy strata w Święta boli? Boli bardzo. Czy ból szybko przejdzie? Chyba nie za bardzo.

Mimo to, mamy Święta.  Kolejne Boże Narodzenie. Nie wiemy, dla jednych pierwsze, dla innych ostatnie. Postarajmy się wykorzystac nasz czas maksymalnie. By być.  By czuwać. By kochać.

Nigdy nie wiesz, kto może potrzebować Twojej miłości i Twojego uśmiechu najbardziej, kogo widzisz po raz ostatni.

Nie wiesz również,  czy słowa, ktore wypowiadasz, nie są Twoimi ostatnimi.

Pamiętaj.

Słuchaj.

I Błogosław, nawet gdy to bardzo trudne.

Zaopiekowani

Wiem, że składałam Wam już życzenia i to 2 tygodnie temu, jednak coś (nadal nie wiem, czy to moja sympatia do pisania SZCZERYCH życzeń,  czy też po prostu chwila wolnego po bardzo pracowitym tygodniu) sprawiło,  że chciałabym co nieco do tych życzeń odpowiedzieć.

Najmilsi,

Z większością z Was  kompletnie się  nie znamy poza tym blogowym światem. Mimo to chciałabym powiedzieć, że życzę Wam WSZYSTKIM jak najlepiej. Niezależnie, czy czytasz mój blog pierwszy taz, czy też stale tu bywasz.

Dużo moich znajomych mówi,  że nie lubi świat i tego składania sobie pustych życzeń.  Muszę się przyznać,  że takiego czegoś też nie lubię 😜.  Za to kocham, uwielbiam Święta, podczas których przychodzi sam Bóg do mnie, do mojej rodziny, do wszystkich nas na ziemi. Ogarniacie jaka to łaska dla nas? Ja nadal nie mogę tego pojąć i raczej nigdy nie pojmę- jestem po prostu za głupia na to 😂 Druga kwestia, życzeń. Rozumiem, nikt nie lubi sztucznych życzeń.  Serio. Ale to po co je składać? Ja sztucznych życzeń nie składam!  A to, co mówię moim bliskim jest najszczerszą prawdą. Bardzo lubię Święta, bo to okazja by powiedzieć, jak bardzo niektórych lubimy i jak bardzo chcemy dla nich dobrze, choć nie zawsze nam okazywanie tego wychodzi.  O wiele łatwiej w święta powiedzieć drugiemu to kocham. Zależy mi na Tobie. Podejrzewam, ze gdybym tak wypalała znajomym z tym, ze nawet ich lubię czy z tym, że życzę im aby byli szczęśliwi i blisko Boga tak raz w tygodniu chociaż,  większość odesłalaby mnie na leczenie😂

Święta też dają okazję by być. Po prostu. By przytulić.

Życzę Wam, abyście w te Święta nie tylko troszczyli się o to, co ważne,  ale również abyście poczuli się zaopiekowani i przytuleni. Nie tylko przez drugiego człowieka,  ale również i przede wszystkim przez samego Chrystusa.
Wiecie, urodziny bez solenizanta, to trochę przypał. 😚

Ta cywilna

Odwaga, bo o niej mowa ma różne oblicza, a granica, pomiędzy odwagą, a głupotą jest czasami bardzo cienka.

I nie chcę pisać teraz o brawurze, kretyństwu pt. Szpan czy innych rzeczach. Mam nadzieję,  że jesteście na tyle mądrzy, iż nie potrzebujecie dyskusji nt. Tego, jak bardzo glupim jest wsiadanie za kółko po piwie, przyspieszenie jeszcze troszkę, żeby nie jechać jak mięczak (whaat?!). Chyba nie muszę rozpisywać się na temat używek i innych ( chociaż pewnie niedługo to zrobię,  bo wzięło mnie na wspomnienia-mam kilka świadectw)

Chciałam porozmawiać o odwadze na co dzień.  O tym czymś co pozwala Ci wybiec za płaczącą kolezanką z sali, pomóc komuś w sklepie, o odwadze w mówieniu ludziom ile tak na prawdę do Ciebie znaczą. Powiedzieć kocham? Odważne tylko i wyłącznie jeśli jest to znakiem prawdziwej gotowości wzięcia odpowiedzialności za drugą osobę. Głupota, gdy takie słowa to chwilowy wymysł.

Odwagą mogę nazwać przyznanie się do Boga. Odwagą mogę również nazwać całkowitą szczerość, która nie jest wymierzona w drugiego człowieka,  aby go zranić.  Wymaga ona trudu Prawda?

Czy my potrafimy być odważni?

Potrafisz?

Częściej jesteś głupi, czy odważny?

Nie musisz mi odpowiadać.

Przemyśl,  a potem działaj.

Przepracowani

Nie mogłam się dziś zebrać,  by napisać do Was. Nie z powodu lenistwa,  a braku czasu akurat na to. Ostatnio zdecydowanie siedzę zbyt dużo przy telefonie,  a to właśnie z niego do Was piszę. Ograniczając telefon ograniczylam również notatki z których później „rodzą się” wpisy.

Dodatkowo od miesiąca mam świadomość,  że jest grupa osób czytajaca moje notki. Wiecie, nie chcę nikomu robić wody z mózgu i zaczęłam uważać na słowa 😂

Dziś troszkę o inspiracji,

Ja mam 4 podstawowe. Pierwsza Bóg – w Słowie. Drugą są zachody słońca, niebo. Możecie się śmiać,  ale mam około 1000 zdjęć nieba, które wykonalam w tym roku moim telefonem. Trzecią są nowe miejsca i góry.  Oj tak. Nasze polskie piękne góry, czy zabytkowe niezwykłe miasta. Ostatnią, ale nie mniej ważną są ludzie, nie tylko pisarze, poeci, aktorzy teatralni. Często po prostu „zwykli” ludzie. Skąd ten cudzysłów? Bo jesteśmy wyjątkowi. My nie jesteśmy zwykli. Jakie dziecko królewskie może być zwykłe? Jak ma się tak potężnego Ojca, do którego jest się podobnym (bo w końcu jesteśmy na jego podobieństwo!) Nie można nie być super i wyjątkowym. Bez względu na to, co inni Ci mówią, czy co sami o sobie myślimy. Tylko pamiętajmy o tym, że każdy jest cudem. Nie zabierajmy nikomu tego.

A Wy czym/kim się inspirujecie? Czekam na odpowiedź !😁

Niezrozumieni

Miłości żądni, niezrozumiałej,

Wielkiej, potężnej, niedocenianej,

Cichej, pokornej, ale prawdziwej,

Tej, co nosi tylko to jedno imię.

~by me

Przeglądając zdjęcia do wywołania ( które swoją drogą czekają na to już dość długo) naszły mnie kolejne refleksje. Tak tak wiem! Ostatnio mam ich dość sporo patrząc na daty wpisów… nic na to nie poradzę 😂😜

Tym razem chciałam poruszyć kwestię bliską każdemu z nas, zabieralam się do niej już od dłuższego czasu!

Miłość, bo o niej mowa, oraz wszechobecny nacisk na nią w XXI wieku.

Jak juz ustaliliśmy w poprzednich wpisach, żyjemy w pośpiechu.  Nie mamy czasu na:

Uśmiech,

Dobre słowo,

Kawę,

Herbatę,

Słuchanie.

Zarazem my, ci sami ludzie narzekamy, że brak nam:

Miłości,

Przyjaźni,

Bliskości,

Ciepła.

Kochani!  Czy my przypadkiem nie popadamy w hipokryzję, czy absurd?           Wiecie, w jaki sposób zawiązały się moje najpiękniejsze relacje? Tak! Przy herbacie iiii w bibliotece 😂!  I piszę to z ręką na sercu. Mam taką swoją teorię, że wspólne picie ciepłego napoju zbliża ludzi, zwłaszcza  w okresie zimowym! Głupie? Przynajmniej działa.  Dlaczego? Mam bardzo prostą odpowiedź, gdy masz pod noskiem coś ciepłego,  a na dodatek pysznego przestajesz mówić, bo przecież pijesz herbatkę i zaczynasz słuchać. Nigdzie nie pędzisz, nie chcesz kończyć rozmowy, gdyż jest dla Ciebie przyjemna. Gdy będziesz wspominać spotkanie przywołasz wspomnienia ciepłe, jak kubek z herbatą.

Wracając do sedna.

Relacje potrzebują czasu dwójki ludzi spędzonego razem, w spokoju, po prostu przestrzeni by mogły wzrastać.  Chyba sam przyznasz, że ekran telefonu jest troszkę za mały, aby pozwolić na prawdziwy wzrost przyjaźni czy miłości. Robienie tylko szalonych rzeczy razem również nie daje tej przestrzeni. Po prostu.

Możesz się teraz kłócić i buntować.  Jak to!? XXI wiek! No halo! My nie mamy czasu na takie bzdury. No właśnie.  Nie poznajemy drugiego człowieka,  a potem w prozie życia,  często już w małżeństwie doznanemy przykrych rozczarowań.

Nie poznajemy go, tracąc często szansę na odkrycie czegoś fantastycznego.  Lubimy skreślać, spokojnie idealizować też lubimy. Zwłaszcza nie znając kogoś.

Potem przychodzi cierpienie i tęsknota. Wiecie za kim?

Za tym kimś, kto istnieje tylko w naszym umyśle.